Nowe informacje o spłycającej się czerni Panasonica VT5...

Niezaznajomionych jeszcze z niepokojącym zjawiskiem spłycania się czerni po uruchomieniu trybu „Profesjonalny” zapraszam do tematu gdzie opisałem zjawisko.

Jak poinformowałem wcześniej postanowiłem zdobyć informację o skali i genezie problemu, którym dotknięta jest flagowa seria telewizorów japońskiego producenta. Na wstępie poinformuję, że do tej pory nie udało się odnaleźć  rozwiązania problemu. Informacji poszukiwałem w kilku miejscach:

  • poprosiłem Panasonic Polska o komentarz w tej sprawie
  • miałem do czynienia z kolejnymi egzemplarzami Panasonica VT50
  • zapytałem recenzentów z największych portali zagranicznych czy na ich egzemplarzach występował problem

Pierwsze dwa źródła niestety zawiodły. Panasonic Polska nie zabrał głosu w sprawie. Od tamtej pory miałem okazję zbadać kolejne cztery egzemplarze telewizorów w rozmiarach 50″ i 55″. Wszystkie były dotknięte problemem.

Rzeczowych informacji dostarczyła dopiero korespondencja z innymi testerami

Portal hdtvtest.co.uk testował wcześniej modele VT z rynku brytyjskiego i nie doszukał się tego problemu. W najświeższej recenzji Panasonica GT50 problem jednak występował.

Odpowiedź:

Hi Maciej

I haven’t checked out the 55VT50, but the issue is present on a 42GT50 I am testing.
I hope you can keep this conversation confidential between us until the review is published (at the latest Wednesday 15th Aug). I would like to credit you (among other readers) in the review for notifying us of this issue, is that ok with you?
I will raise the issue with Panasonic UK as well.

Warmest regards
Vincent @ HDTVTest

Cytat z najświeższej recenzji Panasonica TX-P42GT50:

Originally, it was our understanding that this discrepancy was a feature of continental European and Asian models, because the British review samples of the TX-P50GT50 and TX-P50VT50 we tested some months ago certainly didn’t exhibit this issue. However, sure enough, according to our Klein K-10 meter, minimum luminance level (MLL) in the most accurate out-of-the-box [THX Cinema] mode was 0.010 cd/m2, whereas both the [Professional1] and [Professional2] modes doubled the figure to 0.020 cd/m2. To provide a subjective confirmation, we verified the lighter blacks in [Professional] modes by eye too.

 Recenzje na portalu AVForums również nie posiadały wzmianek o opisanej przeze mnie przypadłości. Jak się okazuje nie bez przyczyny. Po raz kolejny usterka nie występowała na brytyjskich telewizorach. Niemniej problem był raportowany na forach przez użytkowników spoza wysp.

Hi Maciej,
I certainly didn’t experience the problem you describe on the P55VT50 I reviewed and nor did Mark on his review of the P50VT50. Obviously if we had we would have mentioned it, although I have seen the problem reported on the forums, usually by members from the continent. It seems unlikely that the UK model would be any different from the one sold on the European mainland so that is strange. As it happens I have the P65VT50 in for review at the moment, I’ll be doing some extensive measuring tomorrow, so I will look out for any differences between the THX mode and the Pro modes.
All the best
Steve

Steve obiecał sprawdzić jeszcze model P65VT50. Rezultaty wskazały spłyconą czerń, jednak nie tak drastycznie jak w modelach z którymi ja miałem do czynienia. Tak czy inaczej coś się działo.

Yes there was a slight difference, 0.014cd/m2 in Pro mode and 0.009 cd/m2 in THX using a 0IRE window and an average measurement of 0.018cd/m2 in Pro mode with an ANSI checkerboard pattern. So between the slightly worse blacks and reduced brightness, the Pro mode has about half the on/off contrast ratio of the THX mode.

Ostatnia osoba z którą rozmawiałem – Rasmus Larsen z duńskiego portalu nie znalazł problemu w testowanych przez siebie telewizorach:

Hi Maciej
Thank you for sharing your thoughts with me.
I did not discover this on our test sample of the VT50 but it is common to see black level fluctuations on plasma TV because of the technology’s inherent dissadvantages, so I will not rule out that it might happen.
But I agree that it sound rather weird. I will check with one of the Panasonic technicians that I have come to know at IFA in Berlin. Maybe he can shed some light on this and give us some confirmation or an official response.
Best
Rasmus Larsen

Wnioski?

A właściwie ich brak. Chętnie posłucham waszych w komentarzach. Trudno powiedzieć co powoduje, że wszystkie egzemplarze z którymi się zetknąłem w kraju są dotknięte problemem, a za granicą występuje on sporadycznie.

Problem nie jest dużej wagi, bo jak opisałem w temacie o kalibracji VT50  istnieją lepsze metody poprawy obrazu na tym TV. Producent jednak powinien się tym zająć, a nie milczeć. Ciekawi mnie skąd się w ogóle problem wziął. Może kiedyś poznamy odpowiedź…

Samsung (PS) 51″ E6500 ES ::TEST Plazmy Samsunga ...

Czytając dyskusje na forach internetowych szybko nabiera się wrażenia, że dla miłośników dobrych telewizorów słowo „plazma” to w domyśle „plazma Panasonica”, a przecież Panasonic nie jest jedynym producentem ekranów plazmowych. W ofercie ma je także LG i Samsung. Tak się jednak złożyło, że to plazmy japońskiego producenta uchodzą za najlepsze, a dwóm pozostałym przypisuje się za zaletę jedynie niską cenę. Premiery telewizorów na 2012 rok przyniosły jednak trochę zmian i pierwsi nabywcy nowych plazm Samsunga tj. modeli z końcówką 6500 ES i 8000 GS wystawili im bardzo pozytywne opinie „tak samo dobre jak plazmy Panasonica”.

Z doświadczenia wiem jednak, że:

1. Polak lubi chwalić swoje 😉

2. Pochlebna opinia użytkownika znaczy często tyle co „lepszy od mojego starego produktu, a za innymi się nie rozglądałem”.

Sam musiałem jakiś czas poczekać, aby przekonać się czy Samsung faktycznie zrobił jakiś krok milowy, czy jedynie dobre wrażenie na pierwszych użytkownikach. Na test miałem ledwie 4 godziny. To mało, ale może dzięki temu skupię się na najważniejszym i nie zanudzę nikogo nie interesującymi faktami 🙂

Budowa

Telewizor nie jest zaprojektowany z jakimś wielkim rozmachem. Klasyczna budowa, wąska matryca (5,6 cm). Podstawa nie budząca kontrowersji. Pilot nie różni się wyglądem od zeszłorocznego. Generalnie wszystko wygląda schludnie i nowocześnie, za wyjątkiem dołączonych do kompletu okularów 3D. To chyba najbrzydsze okulary jakie kiedykolwiek powstały. Poza tym strasznie tandetnie wykonane. Wyginają się jak najtańszy plastik.  Trzeba im za to przypisać jedną zaletę. Są bardzo tanie, dostaniemy je już za 85zł. Dobrze, że takie produkt istnieje, bo zmniejsza tym samym ogromną przewagę cenową okularom pasywnym, ale co do dołączania ich do drogiego telewizora mam mieszane uczucia. Oceńcie sami na zdjęciu.

Matrycę pokrywa szkłopodobny filtr ekranowy. Jest on, jak to zazwyczaj w telewizorach plazmowych, przezroczysty i wygląda na lekko przyciemniony. Dzięki temu że przyciemniony czerń trochę mniej „ulatuje” z matrycy w dzień, gdy oświetlenie otoczenia jest duże. Powłoka tłumi także światło padające od góry i od dołu i robi to tak skutecznie jak ta z Panasonica VT50. To oczywiście zaleta, ale uwaga obraz patrząc od góry, lub po skosie w pewnym momencie staje się drastycznie ciemny i nieczytelny. Myślę, że mało komu to może przeszkadzać podczas użytku, ale przykładowo przechodząc obok telewizora i chcąc rzucić na ekran okiem zobaczymy… ciemność.

Oddanie barw przed kalibracją

Podobnie do telewizorów LCD Samsunga, plazma też nie posiada ustawień fabrycznych które byłyby zachwycające. Jednak w tej półce cenowej to zupełnie normalne. W menu obrazu znajdziemy 4 tryby fabryczne: Dynamiczny, Standardowy, Kinowy i… Relaks :D. Dynamiczny, Standardowy i Relaks wyglądają krótko mówiąc jak na ekstremalnych dopalaczach, więc nie będę się o nich rozpisywał. Pomiarowo najbiższy wzorca jest Kinowy, ale wizualnie nie wypada zbyt dobrze. Jest zbyt ciepły przez co biel jest kremowo żółta. Pod względem oddania barw większość uwag kieruję od czerwieni, które są za głębokie i wściekłe. Zielenie trochę zapadają w żółć, przez co na przykład liście na filmie wyglądają jesiennie… na wiosennym nagraniu. Do ekspozycji detali w czerniach i bielach nie mam natomiast uwag. Nawet najniższe tony bliskie czerni są widoczne i rozróżnialne, w prawdzie w postaci gęstego mrowienia pikseli, ale taka już natura plazm i to mrowienie musi być. W trybie film można zmienić jeszcze temperaturę barwową na Ciepła-1 (fabrycznie w tym profilu jest Ciepła-2), ta operacja pozwala pozbyć się kremowego odcienia bieli, ale na testowanym egzemplarzu skutek był przesadzony w drugą stronę – robiło się za zimno i za blado. Kontrast w trybie kinowym jest fabrycznie zaniżony, można go samodzielnie podbić, ale ostrożnie, ponieważ Samsung dał skalę na tyle dużą, że łatwo można przesadzić i z odcieni szarości zrobić odcienie tęczy – tak jest np. w trybie Standardowym, Dynamicznym i Relaks.

 

Wrażenia w warunkach kinowych

Głębokie czernie! Czegoż bardziej oczekujemy po zgaszeniu światła? Pod tym względem zawsze brakowało najwięcej Samsungowi do Panasonica w zeszłorocznych produktach. Jak jest z czerniami w ES 6500? Otóż… odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna… Na telewizorze występuje bardzo mocne zjawisko zwane „floating blacks”, tłumaczone na polski najczęściej jako „pływająca czerń”. Zjawisko to polega na zmieniającym się poziomie czerni pod wpływem tego co wyświetlone jest na ekranie. Efekt może czasami być bardzo denerwujący gdy widać że czerń świeci mocniej i się przygasza na przemian. Częściej jednak jest po prostu płytsza niż być powinna. Zjawisko zostało dobrze przedstawione na poniższym video:

 

[yt url=”http://www.youtube.com/embed/Xrq95gvFaP4″]

 

Przy zupełnie czarnym ekranie zmierzyłem poziom czerni na poziomie 0.0286 cd/m2. To mniej więcej poziom zeszłorocznego panasonica G30. Tegoroczne ST50 przykładowo są przynajmniej dwa razy lepsze. Jaskrawość bieli (na planszy wypełniającej 21% powierzchni ekranu) wynosiła przy tym 126.1 cd/m2 to też mniej więcej tyle co Panasonic G30 i mniej niż ST50, który jest 10 – 15% jaśniejszy. Oznacza to, że w najlepszym przypadku współczynnik kontrastu wynosi 4400 : 1

Na planszy ANSI czyli szachownicy czerń jest już wyraźnie słabsza, pomiar daje wynik 0.0435 cd / m2. To już słabo. (jasność bieli = 78,6 cd/m2 i kontrast ANSI = 1830 : 1 – słabiutko). Podobną czerń zmierzyłem na pasach u góry i dołu podczas odtwarzania filmu, aczkolwiek w niektórych scenach pomiar obniżał się do ~0.035, lub wzrastał do ~0.055. To wynik na poziomie dobrego telewizora LED oglądanego na wprost. Słabo, oj słabo.

Najgorszy wynik dał pomiar czarnego kwadrata wypełniającego 1% powierzchni ekran i otoczonego przez neutralną szarość – aż 0.1241 cd/m2. To już sporo gorzej od przeciętnego telewizora LCD oglądanego na wprost. Ten obrazuje jak bardzo „pływa” czerń na plazmie Samsunga, ale jest raczej ciekawostką. Gdy tak mały obszar czerni otoczony jest przez jasne tło nasze oczy nie będą w stanie zauważyć wyraźnego spłycenia.

Z powyższych na pytanie jaka „Jest czerń tego telewizora?” należało by odpowiedzieć drugim pytaniem „W jakim momencie?”. Na najbardziej istotnych elementach jak np. pasy obrazu jest na słabym poziomie (zarówno wizualnie jak i pomiarowo). Na ciemnych ujęciach trochę się poprawia, ale wciąż daleko jej do tego co reprezentuje Panasonic’owa konkurencja. Przez to seans w nocy nie porywa tak bardzo. Obraz nie ma takiej głębi i plastyczności. Czerń mocno odróżnia się od ramki otaczającej matrycę.

Obraz po kalibracji

Producent nie poskąpił telewizorowi możliwości własnych nastawów i regulacji. Właściwie to menu jest bardziej rozbudowane niż na niejednym z urządzeń opatrzonego prestiżowym logo organizacji ISF, czy THX zajmujących się obrazem.

Tak rozbudowane  możliwości pozwalają pozbyć się wad, które były denerwujące z początku. Przede wszystkim udaje się uzyskać żywsze biele, dzięki którym pozbywamy się kremowego odcienia obrazu. Dzięki korekcji charakterystyki jasności daje się uzyskać więcej półtonów obrazu. Na końcu przejmujemy kontrolę nad kolorem i eliminujemy wściekłe czerwienie i żółtawą zieleń. Po kalibracji nie miałem nic do zarzucenia wyświetlaczowi pod względem reprodukcji obrazu.

Zagadkowy pomiar zieleni wygląda na błąd sterownika matrycy występujący jedynie przy wyświetlaniu sztucznych obrazów. Przy obserwacji matrycy podręcznym mikroskopem zauważyłem świecenie niebieskiej składowej podczas wyświetlania czystej zieleni. Stąd takie „ściągnięcie” barw w kierunku błękitu. Co ciekawe przestawienie w menu „przestrzeni barwnej” na auto i z powrotem na własną rozwiązywało problem do czasu wyjścia z menu. Wtedy wykonane pomiary wykazały, że zieleni oddane są z niewielkimi błędami. W testach rzeczywistych nie zauważyłem występowania tego problemu.

Podczas dnia

Matryca jak już pisałem nie jest tak jasna jak tegoroczne Panasonic, ale dobry filtr ekranu (Real Black Pro) sprawia, że w dzień  jest nie najgorzej. Na pewno w zastosowaniach dziennych palmę pierwszeństwa dzierżą telewizory LED. Jednak gdy pomieszczenie w którym usytuujemy Samsunga ES 6500 jest umiarkowanie nasłonecznione to telewizor zda egzamin także podczas dnia. Nie dostaniemy tak głębokiej czerni jak na TV LED, ale będzie akceptowalnie.

Odwzorowanie ruchu, ostrość obrazu

Jak to plazmy mają do siebie ostrość i szczegółowość obrazu ruchomego jest bardzo dobra bez żadnych ulepszaczy. Na zwykłym filmie trudno było by doszukać się różnic pomiędzy ostrością obrazu w ruchu na Samsungu a na Panasonic’u (pod warunkiem, że ten drugi nie używa funkcji poprawy płynności). Na planszach syntetycznych odniosłem wrażenie, że ES 6500 pozostawia trochę dłuższe ogony luminoforu (w kolorze zielonym) niż jego konkurent, to znaczy że trochę bardziej smuży przy szybkim ruchu kontrastujących obiektów. Na obu telewizorach sprawa ostrości wygląda o niebo lepiej niż na średniej klasy eLCDkach nie posiadających układów kompensacji ruchu (które w testach mocno smużą).

Niewątpliwą przewagą Samsunga ES 6500 nad japońskim producentem jest brak problemu 50Hz. Obraz w telewizji europejskiej jest ostry i nie rozwarstwia się na kolory. Nie ma „węży” ani innych niespodzianek 😉 Nie zauważyłem także dotkliwych problemów z powstawaniem fałszywych konturów obrazu, które opisywane były na forach np. jako „parująca murawa boiska”. Zauważalny w wielu momentach za to był banding kolorów, czyli brak płynności przejść tonalnych. Wiele osób jednak nie zwraca uwagi na ten problem, więc nie ma co go wyolbrzymiać.

[learn_more caption=”Czym jest problem 50Hz?”] „Problem 50Hz” to przede wszystkim problemy takie jak posteryzacja i banding kolorów (szczególnie widoczny na twarzach) w ruchu. W skrajnym przypadku przesuwający się obraz wygląda jakby był namalowany farbami, a nie zarejestrowany kamerą. Nowa seria telewizorów niestety nadal cierpi na tę przypadłość. Dobrą wiadomością jest natomiast to, że aktywowanie systemu Intelligent Frame Creation, potrafi ograniczyć ten problem. Ustawienia „minimalne” lub „pośrednie”, które nie powoduje efektu teatru telewizji, dają zauważalną poprawę. Ustawienie „maksymalne” wydaje się rozwiązywać problem, jednak wprowadza ono artefakty i irytującą nadpłynność.[/learn_more]

Samsung ES 6500 nie posiada natomiast jakichkolwiek funkcji poprawiania płynności obrazu. Oznacza to, że jedynym sposobem wyświetlania obrazu jest oryginalny klatkaż materiału źródłowego. Najbardziej cierpi na tym odtwarzanie płyt blu ray, ponieważ obraz skacze (szarpie) i traci czytelność. Mamy tu do czynienia z klasycznym judderem wynikającym z niewystarczającej liczby klatek w obecnym zapisie wideo, aby oddać zjawisko ruchu płynnie. Niektórym widzom się to podoba, bo ma kinowy styl, jednak z naturalnym odwzorowaniem ruchu ma niewiele wspólnego. W menu telewizora znajduje się opcja Clear Cinema, ale nie poprawia ona płynności wyświetlania.

Podsumowując: Obraz jest ostry i nie ma problemów, ale nie ma też opcji poprawy płynności, bez której moim zdaniem wideo nie wygląda najlepiej.

Moje odczucia

Kto kupuje plazmy? Albo inaczej: na czym zależy nabywcy plazmy? Ekrany plazmowe mają kilka istotnych zalet, których nie mają telewizory LCD. Po pierwsze kąty widzenia, pod którymi obraz wygląda tak samo dobrze jak na wprost. Po drugie równomierność podświetlenia tj. brak denerwujących zjawisk jak prześwietlone rogi, clouding itp. Po trzecie lepszy wygląd słabego obrazu SD (a przynajmniej wrażenie lepszego wyglądu potwierdzane przez wielu). Czy coś jeszcze? Może bezbarwna czerń, która na LCD uderza w głęboki granat i na której detale zlewają się ze sobą.

Pod każdym z tych względów Samsung E6500 sprawdza się świetnie i każdy kto oczekuje zalet technologii plazmowej dostanie je. Ważniejszym od powyższych cech pozostają jednak wrażenia w warunkach kinowych, bo chyba to jest powodem większości do wyboru plazmy. Pod tym względem telewizor niestety mnie rozczarował. Brak mu głębokich czerni. Dlaczego te czernie są tak ważne? Bo budują one kontrast, a od kontrastu zależy znaczna część wrażeń widza. Obraz o wysokiej kontrastowości pozwala się poczuć jakbyśmy znajdowali się w środku akcji toczącej się na ekranie. Daje ten efekt „WOW”. Testując Panasonica VT50, czy Pioneera Kuro LX6090 miałem momentami wrażenie, że widzę świat przez okno, a nie na ekranie. Wszystko było żywsze. Tego właśnie zabrakło mi na Samsungu. Obraz mnie nie porwał.

3D

Samsung używa aktywnej technologii migawkowej. Okulary niestety trochę migoczą podczas seansu, ale można się do tego przyzwyczaić. Podczas używania okularów możemy spokojnie kręcić głową. Nie powoduje to zmiany wyglądu obrazu, ale jak obrócimy je o 90 stopni (położymy się na boku) obraz stanie się czarny. Zjawisko występuje mniej więcej w przedziale +/- 10 stopni od kąta 90.

Nie doszukałem się problemu crosstalku poza kilkoma znanymi ujęciami z filmów na których na każdym wyświetlaczu wychodzi ten problem (co sugeruje że problem dotyczy materiału źródłowego, a nie wyświetlaczy). Płynność obrazu 3D jest analogiczna do 2D tzn.

Kolorystyka w okularach dołączonych do telewizora pozostawia trochę do życzenia. Trudno powiedzieć jak duże są przekłamania, ale jest ich sporo. Obraz jest przekontrastowany, a przez to biele nie są czyste. Odcień ludzkiej skóry jest trochę za bardzo ziemisty. Przekłamanie koloru wynika w bardzo dużej mierze z soczewek okularów, którym daleko do achromatyczności. Poniżej zdjęcie obrazu zrobione bezpośrednio i przez okular. Nie oddaje ono rzeczywistego wyglądu, ale obrazuje różnice:

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby skalibrować tryb 3D i dopieścić kolorystykę. Możliwości regulacji są analogiczne do 2D, a profil przełącza się automatycznie po wykryciu sygnału 3D.

Smart TV Samsunga

Kluczowe zalety:

– IPLA

– TVP Player

– Iplex

– Przeglądarka HTML5

– Facebook, Twitter itd.

Kluczowe wady:

– Brak TVN Player’a

Zdjęcia menu telewizora

Unikalną funkcją w telewizorach plazmowych samsunga jest suwak „Cell Light” beznadziejnie przetłumaczony jako „Podświetlenie”. Pozwala on regulować jasność matrycy bez żadnych strat w wyglądzie obrazu. Nie zmienia on jednak głębokości czerni tak jak suwak podświetlenia w telewizorach LCD, więc ujmowanie z niego powoduje spadek kontrastu. Pozwala za to w prosty sposób przyciemnić ekran i zmniejszyć ilość powstających powidoków. Taki zabieg nie jest możliwy w innych telewizorach plazmowych.

Czy warto kupić Samsunga…? (podsumowanie)

Prawdę mówiąc trochę Samsung mnie rozczarował, ale to tylko dlatego, że moje oczekiwania, napędzone opiniami pierwszych posiadaczy, były zbyt wysokie. Strata plazm Samsunga do plazm Panasonica jest właściwie taka jak rok temu. Przynajmniej na półce średniej modeli E6500 vs ST50. Te telewizory reprezentują po prostu inną klasę i nic tego nie zmieni. Panasonic pozostaje liderem wśród entuzjastów, ale… spójrzmy pod względem ekonomicznym:

– Samsung PS51E6500es – 4 000zł, Panasonic TX-P50ST50E – 4 500zł

– Samsung PS60E6500 – 5 800zł, Panasonic  TX-P55ST50 – 5700 zł

W rozmiarze 50″ do Panasonica musimy dopłacić zaledwie 500zł, czyli 12.5% wartości. To niewiele jak na różnicę jakościową. Plazma Samsunga jest w tym rozmiarze niekorzystna, a dodatkowy 1″ to niewielki argument. Inaczej jest gdy rozglądamy się za większym rozmiarem. W podobnej cenie Samsung daje nam 5″ więcej. To już pewien argument, ale… jak dla mnie i tak za mały.

W świetle powyższych faktów plazmy koreańskiego producenta są w tym roku mało korzystne. Niższa jakość obrazu i niespecjalnie niższa cena… Klient (na podstawie którego powstała recenzja) zapytany co stanęło za wyborem powiedział, że niższa cena. Mi wydaje się że jest i tak sztucznie napompowana.

Mocne strony Słabe strony
  • Brak „problemu 50Hz” dokuczliwego u konkurencji
  • (trochę) Niższa cena
  • Dobry filtr matrycy blokujący światło
  • Słaba i pływająca czerń
  • Brak poprawy płynności obrazu
  • Brak realnych zalet

Oceniamy: 

najlepszy tryb fabryczny:
Oddanie kolorów 4/10
Skala szarości 3/5
Gamma 1.5/5

TV po kalibracji:

Oddanie kolorów 9 /10
Skala szarości 4.5 /5
Gamma 4 /5

Kontrast i czerń 5 /10
Jednorodność obrazu 4.5/5
De gradacja obrazu pod kątem 4.5/5
Odporność na światło zewn. 2/5
Obróbka sygnału (deinterlacing, skalowanie) 1.5 / 3
Kompensacja ruchu 1 /5

Razem (wyłączając najlepszy tryb fabryczny):  36 / 53

Philips PFL 9706k :: TEST – czy TV zasłużył na na...

Philips PFL 9706k to telewizor trochę owiany legendami. Jego wyjątkowość bierze się przede wszystkim z… niebywale wysokiej ceny (7 500 – 8 500 zł na dzień dzisiejszy) i rozmiaru w jakim występuje – wyłącznie 46″. Te cechy sprawiają, że udział produktu na rynku jest prawie zerowy. Nie wiele osób jest w stanie zaakceptować tak wysoką kwotę za każdy cal matrycy. Kim jest więc nabywca takiego produktu? Na to pytanie odpowiem na przykładzie Pana Rafała z Wrocławia (pozdrawiam :)), którego telewizor przyszło mi kalibrować i na podstawie którego powstał ten artykuł.

Właściciel na Philipsa przesiadł się z plazmy Panasonica, którą już była stara i niezadowalająca. Warunki oświetleniowe jego pokoju niestety nie sprzyjają matrycy plazmowej. Telewizor stoi w rogu a od dwóch stron spore okna rzucają dużo światła na ekran pod kątem. Z jeszcze innej strony w matrycę uderza światło z korytarza, także sytuacja jest na prawdę niesprzyjająca. Użytkownik nie lubił także powidoków jakie zostawały na jego poprzednim Panasonicu. Dużego ekranu nie potrzebował, bo nie ma wolnej ściany na telewizor, a jego salon jest dosyć wąski. Kupił PFL 9706k z myślą, że to najlepszy model na rynku. Czy dokonał dobrego wyboru? Zaraz się przekonamy.

Muszę się przyznać, że przed rozpoczęciem pisania zastanawiałem się jakiś czas czy w ogóle zadawać sobie trud recenzowania tego telewizora, bo oprócz tego że rzadko spotykany to już leciwy. Za 2 tygodnie IFA na której Philips najprawdopodobniej zaprezentuje następce. Pomyślałem jednak, że warto sprawdzić czy są prawdziwe legendy głoszące, że PFL 9706k cechuje się niebywałą jakością obrazu. Niedawno dowiodłem, że podobne legendy na temat Toshiby ZL2 są… wyłącznie legendami nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością (link do tematu). Skusiło mnie też sprawdzenie, czy nagroda EISA, którą zdobył telewizor jest coś warta. Od niedawna przestałem przywiązywać wagę do jakichkolwiek nagród, czy certyfikatów jakie otrzymują produkty, a dokładniej gdy w projektorze JVC X90 tryb certyfikowany przez THX okazał się najgorszym trybem obrazu (może poza dynamicznym) i gdy w najnowszych telewizorach LG osadzono tryby kalibracyjne certyfikowane przez ISF, które są niezwykle precyzyjne jednak… nie działają.

Wystarczy już tych anegdot przejdźmy do telewizora 🙂 Matryca posiada podświetlenie typu Full LED oparte o diody RGB LED. To rzadkość spotykana w telewizorach konsumenckich. Zawsze mówiąc „podświetlenie LED” w domyśle mamy białe diody (white LED), ale nie w przypadku tego telewizora. Jakie są cechy zastosowanego podświetlenia? Pierwsza cecha to wyższa efektywność wyświetlania. Diody podświetlające matryce mają kolor czerwony, zielony lub niebieski. Tak samo jak subpiksele. Dzięki temu mniej światła jest blokowane podczas wyświetlania obrazu (komórki przepuszczają węższą część pasma), a koloranty są lepiej odseparowane od siebie. Druga cecha to możliwość wyświetlenia znacznie szerszego spektrum kolorów, ale w przypadku telewizora to akurat nie zaleta. Wszak naszym celem jest reprodukcja intencji reżysera, a nie komiksowo przesyconych kolorów.

Budowa

Solidna aluminiowa ramka doskonale spasowana z resztą telewizora daje poczucie, że na budowie produktu nie oszczędzano. Dobre wrażenie robi też pilot. Na zdjęciach może wygląda festyniarsko, ale w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Pilot też jest cały aluminiowy i masywny pomimo swoich małych rozmiarów. Trzymając go w dłoni mamy poczucie że to kontroler nie od byle czego 🙂

Produkt jest bogato wykonany. Ostatni raz z takim wykonaniem zetknąłem się testując telewizor Bang&Olufsen.

Powłoka matrycy

Filtr oka ćmy (moth eye filter) – tak nazywa się technologia zastosowana przez producenta przy konstrukcji powłoki ekranu. Jest ona matowa, dość mocno przyciemniona i faktycznie w pewnym sensie unikatowa. Jak wszystkie matowe matryce doskonale rozprasza światło zewnętrzne zachowując wysoką czytelność ekranu. Przy tym jednak nie blaknie tj. poziom czerni widzialny w warunkach silnego naświetlenia zewnętrznego nie jest płytszy od tego widzianego w ciemnym pomieszczeniu. Fachowo mówiąc telewizor ma bardzo dobrą czerń absorpcyjną. Takiej powłoki próżno szukać u innego producenta. Zazwyczaj wybór matrycy matowej wiąże się ze spadkiem kontrastowości i nasycenia barw podczas dnia. Błyszcząca „szklana” matryca z kolei zachowuje te walory, ale odbijające się od niej światło oślepia i obniża czytelność ekranu. Powłoka PFL 9706k łączy zalety obu światów i wygląda na prawdę przyzwoicie. Czego chcieć więcej?

Oto przykład zdolności do tłumienia odbić (ze wspomnianego korytarza). Zwróćmy uwagę na to, że czas naświetlania zdjęcia był na prawdę długi:

Oddanie barw przed kalibracją

Telewizor posiada kilka predefiniowanych profili obrazu. Do testowania jak świeci fabrycznie wybrałem profil ISF-Noc, wyglądał najlepiej ze wszystkich. To, że był najlepszy wcale jednak nie znaczy, że był dobry. W oczy wyraźnie rzucał się chłodny ton barw, stanowczo za zimny. Same barwy natomiast wyglądały mdło. Brakowało im nasycenia, przez co obraz nie przyciągał oka. Philips ma włączone domyślnie kilka dopalaczy obrazu z sekcji Pixel Plus HD i ostrość ustawioną domyślnie powyżej optimum. Całość tego sprawiła, że w pierwszej chwili oglądania obrazu blu-ray odniosłem wrażenie, że oglądam upscalowane SD z płyty DVD, a nie wzorcowy obraz.  Faktura obrazu była taka jakby był namalowany na płótnie.  Nie jestem wielkim fanem obrazu maksymalnie miękkiego ustawionego pod planszę testową, ale to co się działo tu to była wielka przesada. Te wszystkie zabiegi mają na celu dać złudnie dobrą jakość sygnału SD, przy HD niestety psują całą prezencję. Dobrze, że można je wyłączyć 😉 Podczas pomiarów wyszło na jaw, że wartość gamma wyświetlacza jest stanowczo za niska, ale podczas testów subiektywnych nie rzuciło mi się to w oczy, pewnie dla tego że robiłem je jeszcze w naświetlonym pomieszczenie, gdzie za niska gamma uwypukla detale obrazu i nie jest błędna. Problem w tym, że testowałem profil „noc”, gdzie takie ustawienie na pewno ujmie dużo kontrastowości obrazu.

Obraz po kalibracji

Kalibracja pozwala wyciągnąć dużo z tego telewizora. Właściwie udało naprawić się wszystko do czego miałem w pierwszej chwili zastrzeżenia. Stworzyłem profil typowo nocny. Był kontrastowy i odpowiednio eksponował subtelne szczegóły. Kolory stały się bliskie rzeczywistym zarówno te pastelowe jak i mocno nasycone. Biel w słońcu wyglądała ciepło i miała neutralny odcień. W skrócie można było cieszyć się wierną reprodukcją materiału filmowego. Po ustawieniu wszystkich „dopalaczy obrazu” (a jest ich na prawdę sporo) udało się pozbyć nienaturalnych naciągnięć. Obejrzałem swój standardowy zestaw filmów czyli intro z płyty Spears&Munsil, a następnie fragmenty filmu Beautiful Lies. Nie rzuciły mi się w oczy jakiekolwiek przesycenia (np. na słoneczniku, gdzie często występują), ani niedosycenia. Zabrakło czasu na przejrzenie czegoś więcej np. Planety Ziemi, ale myślę, że nie znalazł bym tam żadnych przeszkadzających drobiazgów.  Może gdyby obok stał referencyjny wyświetlacz było by się do czego przyczepić, ale tak telewizorowi należy się wysoka nota za reprodukcję obrazu. Telewizor zaczął się prezentować atrakcyjniej i przyciągać wzrok.

Philips nigdy nie grzeszył dużymi możliwościami regulacji swoich produktów, ale inaczej jest w przypadku telewizorów z najwyższej serii. PFL 9706k ma, jak już wcześniej wspomniałem, dwa profile pozwalające na indywidualną kalibrację ISF.

Możliwości regulacji są generalnie szerokie, ale jak na profil brandowany przez ISF raczej wąskie. Całość sterowana jest z poziomu menu telewizora. Poza podstawowymi suwakami i kilkoma funkcjami mniej lub bardziej ingerującymi w reprodukcję kolorów mamy do dyspozycji dwupunktowe dopasowanie punktu bieli, oraz korekcję 6 wierzchołków barwnych w dwóch płaszczyznach (nasycenie i odcień). To oznacza, że menu jak poniżej są w rzeczywistości dwa i wpływają na inne cechy obrazu

Precyzyjna kalibracja tego telewizora należy raczej do trudnych, ale to już powiedzmy mój problem, a nie użytkownika. Podobnie jak Sharp LE740 telewizor nie zachowuje się liniowo i potrzeba bardziej wyrafinowanych metod niż zapewnia sam CalMAN. Tak czy inaczej po długim czasie pracy rezultaty są satysfakcjonujące. Kolory udaje się dobrze wyprostować. Balans bieli pomimo jedynie zgrubnej kontroli daje neutralny odcień w całym zakresie jasności. Diagram przedstawiony poniżej wprowadza w błąd, bo w rzeczywistości przesycone mieszanki są trochę niedoświetlone (nie widać tego na dwuwymiarowym wykresie), a te niedosycone – prześwietlone. W ten sposób można oszukać wzrok do pewnego stopnia i dzięki temu uzyskujemy niewielkie przekłamania. DeltaE (formuła błedu widzialnego ludzkim okiem) utrzymuje się w większości poniżej 6!

Niezależnie od ustawień kalibracyjnych telewizor nie jest w stanie reprodukować wszystkich odcieni barw poprawnie. Na czarno białym gradiencie, który jest trudny dla wyświetlaczy płaskich do zaprezentowania, wyszły przekłamania z tym związane. Niektóre odcienie zlewały się w jeden. Jaki jest powód tego? Prawdopodobnie sterownik matrycy nie dysponuje wystarczającą precyzją, aby móc wyświetlić płynnie 8 bitowy kolor. W profesjonalnych wyświetlaczach sterowniki wyposażane są w znacznie szerszą paletę koloru np. 10, 12 lub 14 bitową, właśnie po to aby móc wyświetlić odcienie płynnie. Jak jest w philipsie? To tajemnica producenta, której pewnie nie poznamy. Błędy powstałe na skutek tego są małe, ale występowanie ich w wyświetlaczu za taką cenę jest krótko mówiąc niedorzeczne.

Wrażenia w warunkach kinowych

Mówiąc warunki kinowe przychodzi nam od razu na myśl kontrast i głębokość czerni telewizora. Philips ma do zaoferowania aż 224 niezależnych stref przyciemniania. Tego elementu byłem najbardziej ciekaw, bo jak pokazały testy Toshiby ZL2 wcale duża ilość stref w katalogu (512 w tamym przypadku) nie musi przekładać się na jakość czerni. W przypadku PFL 9706k mogę od razu powiedzieć nie rozczarowałem się! 

Efekt głębokiej czerni uzyskiwany jest bardzo efektywnie. Wygaszaniem można sterować w menu są dostępne 3 opcje – „Standardowa”, „Najlepsza jakość”, „Najlepsza oszczędność”, ale tak prawdę mówiąc różnice między nimi są bardzo niewielkie. Wybrałem „Standardowa”, bo na tym ustawieniu układ działał najmniej agresywnie, ale mimo ingerencja była bardzo silna. Duża ilość stref pozwalała wygaszać wąskie pasy czy obszary obrazu. Bardzo spektakularnie wyglądało to przy przechodzeniu między wyłączoną kontrolą LED na standardową, gdy na przez obraz przesuwał się jakby mega płynny gradient czerni.

Głębia czerni i kontrastowość uzyskana na tym telewizorze jest na prawdę spektakularna. To zdecydowanie najbardziej kontrastowy telewizor LED z jakim miałem styczność do tej pory. Zaskakujące jest przy tym to, że nie występuje praktycznie żaden efekt halo. Sprawdziłem to na spreparowanej przez siebie planszy, która miażdży wszystkie telewizory z funkcją lokalnego przyciemnienia. Poniższy obrazek przedstawia mniej więcej jak wyglądało to podczas testów – smolista czerń dookoła obiektów i prawie zero jakiegokolwiek halo:


Próbowałem wychwycić efekt używając dłuższej ekspozycji aparatu. Jak widać coś tam jest dookoła (w końcu musi być, bo nie ma kontroli podświetlenia każdego subpiksela z osobna), ale to „coś” nie jest zauważalne okiem!

Dopiero pod dużym kątem widać skutki efektu halo. Są na prawdę minimalne! Nie sądzę, aby ktoś chciał oglądać telewizor pod takim kątem gdzie dopiero zaczynamy dostrzegać problem

Oczywiście to nie jedyny test na halo jaki zrobiłem, ale nie widzę sensu wstawiać kilometra zdjęć 😉

Tak głęboka czerń zapewnia niebywale plastyczny obraz. Mogę po raz pierwszy powiedzieć, że seans w ciemnym pomieszczeniu wyglądał porównywalnie do telewizora plazmowego. Ale… niestety nic bez wad. Układ wygaszania jak już wspomniałem jest dosyć agresywny i wygląda na to, że czasem robi niezamierzone rzeczy. Ewidentnym tego przykład pojawił się na ujęciu miasta nad którym zapadał zmrok. Tak wyglądało ujęcie przy wyłączonym systemie wygaszania:

Natomiast tak z włączonym:

Skąd się wzięła ta plama pozostanie zagadką. Obejrzałem kilka razy tą scenę i w lewym górnym rogu nie ma nic co mogło by sugerować procesorowi obrazu przyciemnienie tego obszaru. Wręcz przeciwnie, jak widzimy narożnik powinien być jaśniejszy niż reszta. Poza tą sceną nie zauważyłem takiego zachowania, ale właściciel mówił że występuje i jest czasami bardzo irytujące.  Cóż, wygląda na to że algorytm nie został do końca dopracowany. Pocieszające jest to, że wygaszanie nie spowodowało w żadnym przypadku utraty detali. Przynajmniej podczas seansu w nocy. Niemniej, większa kontrola nad działaniem funkcji była by mile widziana.

Kontrast natywny matrycy jest także bardzo wysoki. Po kalibracji wynosi on aż 4200 : 1 w centralnym punkcie matrycy (kontrast ansi)! To na prawdę duża wartość jak na skalibrowany telewizor LCD. Czerń jest dobra nawet przy wyłączonym systemie lokalnego przyciemniania. Co ciekawe system przyciemniania ma wystarczającą ilość stref aby poprawić pomiar kontrastu na planszy ansi do wartości 9500 : 1.

Równomierność podświetlenia

Oprócz wysokiego kontrastu wrażenie robi także bardzo wyrównana jasność matrycy. Bardzo rzadko spotyka się tak jednolite podświetlenie na telewizorze LCD! Narożniki bywają trochę prześwietlone, stąd np. tak drastyczny spadek kontrastu w lewym dolnym rogu.

Czerń (o ile zobaczymy kiedykolwiek jej świecenie 😉 ) przybiera też różne zabarwienia, ale to nieuniknione w telewizorze z tak wyżyłowanymi parametrami. Cloudingu na pewno nie zauważymy. Natomiast kuje w oczy fatalny Vertical BandingKto by się tego spodziewał? Zjawisko jest na prawdę bardzo duże. Tym którzy jeszcze nie wiedzą czym jest Vertical Banding wyjaśniam

Vertical Banding – ciemne, pionowe pasy na powierzchni matrycy. Jeżeli problem jest duży będą zauważalne na statycznej jednolitej planszy. W łagodniejszym przypadku pojawią się dopiero przy ruchu jednokolorowych obiektów. Najbardziej dokuczliwe są na tle nieba lub trawy (np. na meczach piłki nożnej).

Próbowałem sfotografować zjawisko, ale jest to bardzo trudne. Aparat ukrywa problem. Na żywo był widoczny już tutaj.

Problem lepiej było widać na obiekcie ruchomym, ale tu znów jak na złość nie zostało to dobrze utrwalone:

Na żywo to widać i przeszkadza, musicie uwierzyć mi na słowo.

Odwzorowanie ruchu, płynność

Technologia w jaką został wyposażony telewizor – Perfect Motion Rate (PMR) o częstotliwości 1200 Hz to naturalnie najlepsze co możemy znaleźć w telewizorach Philipsa. Oczywiście 1200Hz nie ma nic wspólnego z rzeczywistą wartością odświeżania matrycy. Wartość ta powstała z „kombinacji” maksymalnej częstotliwości odświeżania matrycy (120 Hz) i odświeżania elementu podświetlającego (scanning backlight), w które telewizor jest wyposażony, aby zapewnić wyraźniejszy obraz w ruchu.

W menu są dwa ustawienia związane z płynnością:

  • Perfect Natural Motion – ma największy związek z interpolacją klatek, a więc wygładzaniem ruchu
  • Clear LCD – wpływa zarówno na ostrość ruchomego obrazu jak i wygładzenie ruchu

Jeżeli wyłączymy oba ulepszacze możemy spodziewać się tradycyjnych skoków (judderu) na filmach spowodowany niewystarczającą ilością klatek aby oddać płynnie zjawisko ruchu. Obiekty ruchome nie są też zbyt wyraźne bez „dopalaczy”. Aby sprawdzić jak źle jest z ostrością w ruchu posłużyłem się planszą testową

Czytelność obrazów w ruchu doskonale poprawia funkcja „Clear LCD”. Nie rozgryzłem co robi ona w sensie technicznym, ale prawdopodobnie wzmaga pulsowanie podświetlenia (obraz wyglądał jakby delikatnie się przyciemniał) i pewnie aktywuje funkcje skracające czas reakcji (np. overdrive). Ostrość w ruchu jest teraz na wysokim poziomie. Mogę subiektywnie powiedzieć, że wygląda to podobnie do (doskonałych pod względem odwzorowania ruchu) telewizorów Sony. Przy sygnale 50Hz philips jest też ostrzejszy od plazmy Panasonica. To dobry wynik.

Na filmie (1080p24) zauważyłem także, że skoki (judder) zmniejszyły się znacznie po aktywowaniu powyższej funkcji. Wygląda na to, że do gry wkroczyła także jakaś interpolacja klatek. Skoki nie ustały zupełnie, ale nie było przy tym irytujących teatralnych ruchów. Było tak hm… optymalnie. Przynajmniej jak na mój gust odwzorowanie ruchu było świetne. Osobiście nie lubię ani skoków obrazu, ani nadpłynności i tu Philips trafił w moje wymagania. Myślę, że inni użytkownicy też będą zadowoleni.

A co z funkcją „Perfect Natural Motion”? Ma ona trzy ustawienia (Min/Med/Max/Off), w przeciwieństwie do „Clear LCD” , które można albo włączyć albo wyłączyć. Niestety, przy każdym z ustawień pojawia się irytująca nadpłynność. Judder jest w prawdzie wyeliminowany zupełnie, ale żadna z tego pociecha. Trafniejszą nazwą funkcji było by „perfect unnatural motion” 😉

Podsumowując odwzorowanie ruchu jest świetne, ale TV nie pozostawia prawie żadnych użytecznych regulacji w tej materii. Mi to odpowiada, ale nie każdemu musi. Lepszy pod tym względem jest Sony, który ma kilka użytecznych ustawień Motionflow. Natomiast porównując te dwa telewizory pod moje kryteria stawiam je na równi.

Kąty widzenia (testy pod kątem 45 stopni)

Patrzenie na testowany TV pod kątem nie należy do przyjemnych doznań. Philips 9706k oparty jest o jedną z odmian matrycy VA, która pod kątem drastycznie zmienia prezencję obrazu i w przypadku tego telewizora spadki wyglądają na większe niż u konkurencji opartej o ten sam typ matryc. Nawet pod niewielkim kątem (10 – 15 stopni) zaczyna wychodzić wyraźne ochłodzenie obrazu. Jest to męczące o tyle, że ochładza się on także na jasnych ujęciach, nie tylko ciemnych (jak większość konkurencji). Spadki nasyceń są typowe. Tu nawet najbardziej nasycone wierzchołki kierują się ku bieli, także spektrum barw zawęża się mocno.Kontrast pod kątem zmierzyłem na poziomie 735 : 1.Całkiem nieźle, ale należy wziąć pod uwagę, że na wprost telewizor także posiada niebanalnie wysoki kontrast.

Krótko mówiąc jest przeciętnie, obraz jest pod kątem czytelny, ale aby cieszyć się jakością należy usiąść pod kątem 0 – 5 stopni. Jak w każdym LCD opartym o odmianę matrycy VA.

Aparat nie oddaje najlepiej różnic:

Pomiary tu nie kłamią:

 

3D

Philips działa w aktywnej technologii migawkowej. Okulary blokują całe światło, przez co niezbyt nadają się do użytkowania w jasnym pomieszczeniu – migoczą. Niestety trochę migoczą także podczas seansu. Co ciekawe nie zauważyłem migotania na ścianie na którą padały promienie z podświetlenia Ambilight (możliwe że jest zsynchronizowane z okularami). Migotała matryca. Podczas używania okularów możemy spokojnie kręcić głową. Nie powoduje to zmiany wyglądu obrazu, ale jak obrócimy je o 90 stopni (położymy się na boku) obraz stanie się czarny. Zjawisko występuje mniej więcej w przedziale +/- 10 stopni od kąta 90.

Podczas seansu 3D doszukałem się także crosstalku w miejscach, gdzie normalnie nie występuje na innych telewizorach. Nie był bardzo dotkliwy, ale zauważalny i to wcale nie na mocno kontrastujących obiektach. Mogło by być lepiej.

W przeciwieństwie do 2D, płynność w 3D nie jest zachwycająca. Samo „Clear LCD” nie eliminuje juddera tak dobrze i obraz wyraźnie szarpie. Włączenie „Perfect Natural Motion” tutaj akurat pomaga i chyba nie powoduje dużej nadpłynności, przynajmniej nie doszukałem się jej na testowanym materiale („Legends of Flight”). Niestety upłynniacz generuje dużo artefaktów i są one bardzo rozpraszające, występują cały czas na krawędziach sunących obiektów.

Kolorystyka obrazu 3D także pozostawia coś do życzenia. Nie robiłem akurat pomiarów w trójwymiarze, ale na oko z całą pewnością można powiedzieć, że pewna nienaturalność jest. W szczególności biele nie są czyste, a co za tym idzie cała kolorystyka „ściągnięta” jest w kierunku jakiejś barwy prawdopodobnie zieleni, lub seledynu. Przekłamanie koloru wynika w bardzo dużej mierze z soczewek okularów, którym daleko do achromatyczności. Poniżej zdjęcie obrazu zrobione bezpośrednio i przez okular. Nie oddaje ono rzeczywistego wyglądu, ale obrazuje różnice

Bezpośrednio:

 

Przez okulary:

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby skalibrować tryb 3D i dopieścić kolorystykę. Możliwości regulacji są analogiczne do 2D.

Multimedia

Platforma Smart TV philipsa posiada przeglądarkę internetową oraz kilkanaście aplikacji. Wśród nich najpopularniejsze i najużyteczniejsze Youtube, DailyMotion, Vimeo, ipla, a także usługi społecznościowe – Facebook, Twitter. Niestety na tym koniec. Brakuje rodzimych aplikacji jak TVP, TVN Player, czy chociażby Iplex. Multimedia zdecydowanie nie są najmocniejszą stroną tego telewizora. Klient poinformował także (nie sprawdzałem), że kompatybilność formatów video jest bardzo słaba, także odtwarzanie bezpośrednio z telewizora się raczej nie uda.

Zdjęcia Menu

 

Podsumowanie (czy Philips zasłużył na EISA?)

Po kilkugodzinnym teście tego TV z całą pewnością mogę powiedzieć, że pod niektórym względami jest na prawdę wybitny i niedościgniony. Niestety trochę do życzenia też pozostawia, właściwie jak każdy telewizor. W przypadku tego modelu nasze wymagania były po prostu znacznie większe niż podczas testów innych telewizorów. Jeżeli posiadasz duży budżet na sprzęt, siedzisz blisko telewizora i masz trudne warunki oświetleniowe, wtedy PFL 9706 sprawdzi się jak nic innego. Testowanie tego modelu było ciekawym doświadczeniem. Mam nadzieję, że tegoroczne modele odziedziczą trochę dobry cel po tymże królu LCD 🙂

Mocne strony Słabe strony
  • Doskonały kontrast, czerń i dynamika obrazu
  • Świetne odwzorowanie ruchu
  • Rewelacyjny filtr ekranowy tłumiący odbicia
  • Mierna jakość 3D
  • Słabe kąty widzenia
  • Okazyjnie dziwne zachowania

Oceniamy: 

najlepszy tryb fabryczny:
Oddanie kolorów 5/10
Skala szarości 3.5/5
Gamma 1/5

TV po kalibracji:

Oddanie kolorów 9 /10
Skala szarości 4.5 /5
Gamma 4.5 /5

Kontrast i czerń 9 /10
Jednorodność obrazu 4/5
Degradacja obrazu pod kątem 2.5/5
Odporność na światło zewn. 5/5
Obróbka sygnału (deinterlacing, skalowanie) 1.5 / 3
Kompensacja ruchu 4 /5

Razem (wyłączając najlepszy tryb fabryczny):  44 / 53