Wiedza

Żona – największy przeciwnik kalibracji. Jak ją przekonać? ;)

„Prima Aprilisowy żart” też tak w pierwszej chwili sobie pomyślałem, gdy w słuchawce telefonu usłyszałem: „Panie Maćku, a mógłby się Pan podać za serwisanta? Bo wie Pan kobieta nigdy by się na coś takiego nie zgodziła”. To było jednak dawno temu! Od tego czasu przypadku mnożyły się tak, że bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że płci żeńskiej z kalibracją po prostu nie po drodze 🙂 Prośby od klientów były różne:

  • Panie Maćku, ja Panu pieniądze przekażę później, niech Pan przy żonie powie, że jest Pan moim znajomym
  • Środa nie, nie, nie, bo kobieta będzie w domu, to lepiej niech nie widzi…
  • No bo wie Pan, po co narażać się na konflikty w domu, potem będzie chciała nową torebkę sobie kupić
  • Wstyd się pytać, ale mógłby Pan ubrać taką koszulkę z logo Panasonic i powiedzieć, że Pan z firmy?

Mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać jeszcze długo, bo w zasadzie…

1/3 klientów kryje się z kalibracją przed swoimi drugimi połówkami

Czy to działa w drugą stronę? Nie wiem, bo jak do tej pory ilość klientek, które z własnej inicjatywy zamówiły kalibrację jest na poziomie błędu statystycznego. To tylko potwierdza tytułową tezę!

Czasem zdarzają się wpadki…

I to jeszcze jakie. Nigdy chyba nie zapomnę, jak klient umówił się na kalibrację telewizora pod nieobecność żony i nawet zaprosił kolegę na tę okazję aż tu ni stąd ni zowąd małżonka wróciła wcześniej z pracy. Afera była taka, że kolega uciekł szybciej niż się zdążyłem obejrzeć, a klient w milczeniu siedział w drugim pokoju, aż skończyłem pracować.

„I Pan tak dzisiaj jeszcze wraca do Katowic?” usłyszałem pytanie innym razem, od małżonki oczywiście. Nie domyślając się niczego odparłem „Nie, przecież mieszkam w Warszawie”. Od razu zmienił się ton rozmowy „A to małżonek mówił, że Pan przyjechał dziś z Katowic i koniecznie się musimy umówić, bo nie wiadomo kiedy Pan znów tu będzie”. No i awantura gotowa 🙂

Jakie jest rozwiązanie?

Myślę, że nawet najstarsi górale nie wiedzą, jak przekonać partnerkę, że kalibracja telewizora (która kosztuje mniej więcej tyle co kolejna torebka), jest rzeczą istotną 🙂 Znam jednak kilka przypadków, w których to żona wręcz nalegała na kalibrację – wtedy, gdy facet za każdym razem gdy siadał do TV to, zamiast oglądać, zmieniał ustawienia, bo mu ciągle nie pasowały. Trzeba by mieć jednak dużo samozaparcia by robić to na pokaz 😉

Być może faktycznie najlepszym rozwiązaniem jest zatem uniknięcie konfliktu i umówienie się w porze, gdy luba nie będzie musiała patrzeć i zadawać pytań. W grę wchodzą również wszelkie „patenty” polegające na udawaniu serwisanta, znajomego, czy ustalenia bezpiecznej wersji cenowej w razie pytań. Nasi pracownicy wyrobili już sobie niezły talent aktorski, więc nie martwcie się drodzy klienci. Jakoś przez to wspólnie przebrniemy 😉

5 komentarzy “Żona – największy przeciwnik kalibracji. Jak ją przekonać? ;)”

  1. Wierzę w absolutnie każde słowo w tym wpisie!:)tak to już niestety jest,że kobiety NIE są wzrokowcami dlatego wydatek rzędu kilkuset złoty za wątpliwe w jej mniemaniu poprawienie/wyregulowanie obrazu i to najczęściej w niemal nowym tv jest czymś abstrakcyjnym i nie do przyjęcie.. oczywiście moja narzeczona te się nie dowie o planowanej kalibracji;)

  2. bo bez kalibracji da się żyć! dlatego tak reagujemy 😛 nie mniej jednak uważam, że zaufanie i wytłumaczenie żonie, dlaczego owa kalibracja jest potrzebna jest krokiem do sukcesu i uniknięcia awantury w domu 🙂

  3. U mnie wyglądało to trochę inaczej, chyba ze względu na przebieg wydarzeń sprzed decyzji o kalibracji. Telewizor 2 razy był w serwisie (zaraz po zakupie najpierw 3 tygodnie, potem tydzień nie było go w domu) i ciągle coś przy nim dłubałem w ustawieniach, na wieści o odrzuceniu moich roszczeń śmiało wylewałem swoje niezadowolenie oceniając kompetencje serwisu itp. itd. ^^

    Wczoraj zakomunikowałem stanowczo małżonce:
    – zamawiam tą usługę kalibracji TV kochanie
    – ….. (cośtam pomamrotała)
    – słucham?
    – Ok, ok ….
    ( w tym momencie spodziewałem się najgorszego, a Ona:)
    – to ile znowu telewizora nie będzie?
    – technik do nas przyjedzie 🙂
    – Aaaa to spoko, a to w ramach gwarancji?
    – nie, odpłatnie już
    – mhm, no okej

    Nawet na cenę nie naburczała. Chyba po prostu widząc moje zrezygnowanie, nerwy i to jak siedzę przed tv ze smutną miną i próbuję poprawić to co Samsung spartolił.. sama zrozumiała, że to chyba jedyny sposób żebym odzyskał spokój ducha 😀

    Teraz czekam z niecierpliwością na Pana Maćka aby skrócił moje męki :p

  4. Myślę, że często wina leży po stronie naszej (tzn. mężczyzn). Ja nie miałem z tym żadnego kłopotu. Jeszcz dobrych kilka lat temu posiadałem DVD firmy Thomson. Po znakomitych recenzjach kupiłem droższy odtwarzacz Denona model 2900. Różnica w obrazie na TV była widoczna natychmiast. Żona nawet była tym zszokowana (dokładnie znakomita głębia ostrości i wieloplanowość obrazu denona robiły efekt przy płaskim obrazie Thomsona i bardzo rozmytym dalszym planie). Oczywiście dostrzegało się to bezpośrednio przełączjąc dany fragment filmu z jednego na drugie źródło. A wszyscy wokół mówili dvd to dvd nie ma różnicy, szkoda przepłacać. I od tego momentu moja druga połowa zaczęła inaczej patrzeć na sprawy techniczne sprzętu audio i video. Po zakupie nowego TV (i to z tej wyższej półki)zauważyła od razu, że obraz nie jest tak dobry jak w naszym poczciwym starym Pionierze i na moją propozycję zamówienia kalibracji zdecydowanie usłyszałem tak. Oczywiście diabeł tkwi w szczególe tak jak w tej reklamie piwa Żywca. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


CAPTCHA Image
Reload Image